wtorek, 5 listopada 2019

Prolog



Jestem KamiKa, tak brzmi moja ksywka. Miałam trudną przeszłość, toksyczne związki, przez które popadłam w bagno, karierę z którą nie dawałam sobie rady, prawdopodobnie dlatego, że byłam zbyt młoda, gdy wygrałam Casting do żeńskiego zespołu ReDe, w którym byłam ponad dwa lata. Anoreksja, problemy z alkoholem, narkotykami, taka była moja cena sławy. W wieku piętnastu lat zaczęłam karierę z trzema dziewczynami, które szukały czwartej do zespołu.

Kiedyś byłam uparta, złośliwa, konfliktowa, zbyt dumna, i przez chwilę uderzyła mi woda sodowa do głowy. Na początku mojej podróży z show biznesem byłam dla moich koleżanek buntowniczką. No cóż, przechodziłam przez okres dojrzewania, lubiłam walczyć o swoje, kłócić się, i być wredną osóbką, lecz kiedy trzeba było potrafiłam być słodką trzpiotką.

Według moich bliskich jestem zbyt ambitna, zawsze znajduję sobie coś do roboty. Znam cztery języki i umiem grać na trzech instrumentach, jednakże ja wciąż dążę do tego by być jeszcze lepsza, w tym co robię, by moje płyty były idealne, a muzyka podobała się wszystkim.

Jestem po trzydziestce i moja burzliwa przeszłość, mężczyźni mojego życia, oraz kariera spowodowały, że dziecko urodziłam niedawno, i wciąż mi się nie układa.

Od początku... Mojego pierwszego chłopaka poznałam przed rozpoczęciem kariery. Gdy skończyłam osiemnaście lat zamieszkaliśmy razem, lecz związek nie przetrwał roku. Dlaczego? Byłam kłótliwa, zaborcza i chyba zbyt młoda i głupia, a kariera muzyczna zawróciła mi w głowie. Po rozstaniu leczyłam się w klubach z Karoliną i opijałam smutki. Tam również przeżyłam swój pierwszy, lesbijski pocałunek z piękną Wiktorią. Spróbowałyśmy trawki i trafiłam na pierwsze strony gazet, a rodzice i managerka wbijali mi kołki do głowy, że nie powinnam się tak zachowywać.

Karolina- tkwiła ze mną bez względu na to jak się zachowywałam, była ze mną na dobre i złe, jest najwspanialszą przyjaciółką na świecie. Ona wiedziała, że gdy się wkurzyłam nie można było mnie uspokoić, słowa przelatywały mi przez usta z prędkością karabinu maszynowego. Karolina i Ania temperowały mój nieznośny charakterek.

Ania- moja menagerka- przeszła ze mną wiele, moi rodzice także.

Po jakimś czasie odeszłam z zespołu, ponieważ nie aspirowały do większej sławy, a ja miałam większe oczekiwania, niż koncertowanie w kraju, i tworzenie coraz to głupszych teledysków, w których chodziłam wysmarowana błotem, lub siedziałam ze świniami lub wężami.

Po odejściu z zespołu wzięłam się ostro za naukę, wybrałam studia Polonistyczne, tam poznałam trzy dziewczyny, które do dziś są moimi chórkami -Olę, Magdę i Matyldę - wraz z Karoliną, a na instrumentach przygrywali mi koledzy ze szkolnych czasów. Sami bliscy mi ludzie.

Niedługo później dostałam propozycję zagrania w filmie prostytutki, Ania stwierdziła, że to może być skok w mojej karierze, zatem przyjęłam tę rolę.

Źle znosiłam się na ekranie, ponieważ musiałam do niej sporo przytyć, a to było trudne, z moją głową... sądziłam, że wyglądam źle, aczkolwiek dałam radę, przełamałam się i przystosowałam. Film okazał się dla mnie, debiutantki strzałem w dziesiątkę.

Pewnego razu, w klubie poznałam Adama. Tak bardzo mi się spodobał... no i chcąc mu zaimponować zażywałam z nim życia. Miał dużo znajomych, przez co Adam wkręcił mnie w narkotyki, załatwił mi również pracę w modelingu. Chodziliśmy razem do klubów, sypialiśmy razem, a w tym samym czasie nagrywałam płytę w ostrzejszym klimacie.

Z niewinnego popalania trawki skończyłam na kokainie. Dzięki Adamowi nauczyłam się gry na gitarze, popalania trawki, wciągania kokainy, jazdy samochodem pod wpływem... Przez niego również trafiłam na pierwsze strony gazet, gdzie na zdjęciach chodziłam na czworaka po ulicy, tańczyłam na środku chodnika i wymiotowałam... Podobał mi się, zakochałam się w nim, pewnego razu wyznałam mu miłość, a on ze zgrozą w oczach odrzekł, że nie miał w planach długiego związku, i wyszedł ode mnie z mieszkania, tym samym wyszarpując moje serce z piersi i rzucając nim do kosza.

Tego samego dnia pojechałam do klubu, gdzie poznałam kolejną lesbijkę, z którą obijałam się samochodem z klubu do klubu, zapijając smutki wódką, oraz wciągając kokę. Gdy wróciłyśmy do mnie skończyłyśmy w łóżku. Na drugi dzień miałam wystąpić w programie Talk Show, i pojechałam tam będąc naćpana. Byłam niespokojna, kłótliwa, czasami śmiałam się bez powodu. Sięgając pamięcią do tamtych dni, wstyd mi za to jaka byłam, oraz za to, że po dwóch dniach Adam wrócił do mnie i przepraszał, a ja mu wybaczyłam.

Wykorzystywał mnie, na haju wysłałam mu dwadzieścia tysięcy, kupowałam dla niego ciuchy, narkotyki, jedzenie. Żerował na mnie. Pewnego dnia poszłam do niego, by zrobić mu niespodziankę, a On był w łóżku z kobietą, ponadto śmiejąc mi się w twarz wyznał, że się mną bawił, oraz że nie odda mi pieniędzy, ponieważ sama wysłałam mu kasę. Zranił mnie, nie chciało mi się żyć, staczałam się na dno, w prasie było o mnie głośno przez moje wybryki, ćpanie i bójki z paparazzi.

Wtedy kariera, którą ledwo zaczęłam legła w gruzach, płyty się nie sprzedawały, na koncerty przychodziłam pijana, lub wolałam upijać się sama w domu.

Nie jadałam w tamtym okresie dużo, wolałam wciągać nosem biały proszek, i wstrzykiwać sobie w żyłę uzależniające gówno. Moi bliscy próbowali mi pomóc, a ja się od nich odizolowywałam. To trwało miesiącami. Przez to wszystko wylądowałam w szpitalu, po tym, gdy próbowałam ze sobą skończyć. Ze strzykawką w ręku i odurzoną alkoholem odnalazł mnie Marcin- mój pierwszy chłopak- który zawiózł mnie do szpitala i wyznał, gdy się obudziłam, że obserwował mnie od pewnego czasu, myśląc, że to wszystko co robiłam było pod publiczkę.

Przez pół roku poznałam wielu ludzi, którzy byli w kropce tak, jak ja i nie mogli sobie poradzić z używkami. Chodziłam na zajęcia terapeutyczne, oraz grupowe, dostawałam leki, i robiłam wszystko, by nie znaleźć się w ośrodku leczenia uzależnień. Poszłam na detoks, chodziłam na terapie i myślałam, że nie pogodzę tego ze studiami, i gdyby nie moi przyjaciele i rodzina, oraz cała grupa wsparcia wyleciałabym z obiegu, musiałabym powtarzać wszystko od nowa. W trakcie kursów pedagogicznych zrobiłam sobie przerwę i przyjęłam propozycję Reality Show. W tym programie uczestnicy rywalizowali ze sobą, by wygrać pokaźną sumkę pieniędzy. Tam poznałam... mojego brata.

Po programie, w którym nie chciałam dalej uczestniczyć, ponieważ pragnęłam dowiedzieć się dlaczego byliśmy z Grzegorzem do siebie tak podobni, dowiedziałam się, że zostałam adoptowana. To mną wstrząsnęło, lecz nie zaniechałam spotkań z moją przybraną rodziną. Dowiedziałam się, że moi biologiczni rodzice nie mieli na życie, i musieli zdecydować o oddaniu mnie w ręce innej rodziny.

Kolejne lata były bardzo zapchane różnymi obowiązkami. Poleciałam do Niemiec by tam współpracować z Dj'em, który miał tam również swoją wytwórnię. Zapominałam w tedy o jedzeniu, wpadłam w anoreksje i nie obyło się bez zakładu psychiatrycznego. Mimo sławy, którą odzyskałam z nawiązką dzięki Franckowi straciłam zdrowie.

Gdy wszystko powróciło do normy zagrałam w super produkcji w Stanach Zjednoczonych, a na Castingu poznałam mojego ulubionego aktora. Billy River był ode mnie starszy o piętnaście lat, lecz to nie przeszkodziło nam by się ze sobą związać. Moje marzenia się spełniały, byłam szczęśliwa, ponieważ zagraliśmy ze sobą w serialu , zamieszkaliśmy razem i było blisko ślubu, oczywiście byłoby za nudno, gdyby tak wszystko dobrze się układało.

Zaczęło się między nami psuć, przez codzienne kłótnie, w których był ponoć zazdrosny, i nie chciał abym spotykała się z kimś poza nim. Parę razy wyskoczył do mnie z rękoma. Tego było już za wiele. Pijaństwo, znęcanie się psychiczne było na porządku dziennym w naszym życiu. Tyle czasu płakałam przez niego, lecz nie chciałam od niego odchodzić, ponieważ uważałam, że mu pomogę. Odkryłam, że mnie zdradzał. Nie wiem ile to trwało, o nic nie pytałam, trzymałam to w sobie. Nie pytał co się ze mną dzieje, gdy wieczorami płakałam, miał mnie w nosie! Pewnego dnia przyjechałam wcześniej z pracy nad teledyskiem, który miał pojawić się latem - lecz się nie pojawił, nie miałam na to głowy, byłam wstrząśnięta, osłabiona i zawiedziona. Kolejny mężczyzna mojego życia okazał się dupkiem - Zastałam ich razem, w naszym łóżku. Przepraszał mnie, obiecywał, że się zmieni. Dałam mu szansę. Byłam głupia, ponieważ po miesiącu znów się zaczęło. Sprośne SMS-y, ohydne fotki od panienek, z którymi się zabawiał, późne powroty do domu, które trwały dwa tygodnie. W końcu postanowiłam przemówić. Pewnego wieczora przyszedł trochę podchmielony, czuć było od niego babą, capił jej perfumami na kilometr. Gdzie indziej mógł być, jak nie u swojej kochanki?

Zrobiłam mu awanturę, krzyczałam i płakałam, a On jedyne co powiedział to żebym zamknęła mordę. Gdy nie posłuchałam pobił mnie do krwi. Chciałam uciec, długo się z nim szarpałam zanim mi się to udało, obrażał mnie, szarpał i krzyczał. Zerwałam oświadczyny.

Przez parę dni, w których nic nie jadłam, siedziałam przy laptopie, zamknięta w pokoju hotelowym w Los Angeles, i użalałam się nad sobą popalając trawkę za trawką. Myślałam, że jestem głupia i nic mnie w życiu dobrego nie spotka. Czwartego dnia tej próżni spojrzałam na siebie w lustrze i obiecałam sobie, że wyciągnę się z tego. Nie zmarnuje sobie życia przez tego pajaca. Nie był tego wart. To świnia. Nie zasługiwał na to, bym znów rzuciła się w wir tej przeklętej choroby.

Przez to wszystko zapisałam się na kursy walki, by móc obronić się przed świrami, których na świecie nie brakuje.

Pół roku próżni po Billym - ten czas był dla mnie ciężki, śledził mnie, prosił o przebaczenie, twierdził, że się zmienił, ale go olałam. Nie wiem czy umiałabym stanąć z nim twarzą w twarz, ten facet przeraża mnie tak bardzo, że przez całe życie będę odczuwała przed nim strach. Ten wzrok, gdy coś mu się nie podobało, silny ścisk dłoni na mej szyi... to straszne, nie chcę sobie tego przypominać, to już za mną. Było i już się nie powtórzy.- Przyjęłam propozycję imprez „gwiazd" w domu Michała, z zespołu Meba, tam zakochaliśmy się z Rafałem, piosenkarzem, z którym na początku mojej kariery darliśmy ze sobą koty. Prawdopodobnie dojrzeliśmy na tyle, by zacząć się spotykać, choć on był ode mnie o dwanaście lat starszy.

Oczywiście biłam się z myślami, czy jestem dla niego odpowiednia, nie chciałam mu zaszkodzić, ponieważ w gazetach pisali głupoty, że znów wzięłam sobie sporo starszego od siebie faceta. Pamiętam te durne opisy do zdjęć, śmiałam się z nich, gdy byłam w związku z Billym, ale z Rafałem wydawały mi się tragiczne. Rafał był cudowny, całkiem inny od Billego. Gdy spadła na mnie choroba wspierał mnie jak nikt inny. To było nie do pomyślenia, że znów działo się coś złego. Gdy poznałam miłość swojego życia tym razem zaczęło mi się pieprzyć zdrowie i usłyszałam coś, co brzmiało jak wyrok, a była to ostra białaczka limfoblastyczna typu T. Nigdy nie zapomnę tych dni, gdy musiałam chodzić na wlewy, a po nich czułam się jeszcze gorzej. To było jednak potrzebne. Wygrałam z chorobą, a pod koniec roku zamieszkaliśmy z Rafałem w naszym wspólnym domu.

Nasze życie jednak po jakimś czasie zaczęło się pieprzyć, a wszystko to przez agentkę Rafała. Nie umiała mnie zaakceptować, przez co w domu panowały ciągłe kłótnie i pretensje. Po jakimś czasie rozstaliśmy się po nieprzyjemnych słowach wypowiedzianych w złości.

Pół roku później znalazłam w internecie faceta. Darek był normalną osobą, nie uczestniczył w świecie show biznesu, lecz miał jedną wadę, był młodszy ode mnie dziewięć lat. Szybko zakochałam się w tym nerwusie, i wzięliśmy ślub cywilny, niestety po dwóch latach uznaliśmy, że jesteśmy do siebie zbyt podobni, wciąż się kłóciliśmy, żadne z nas nie umiało ustąpić. Zostaliśmy jednak przyjaciółmi, odwiedzaliśmy się nawzajem, radził mi w różnych sprawach... na temat Rafała, który chciał do mnie wrócić, a ja traktowałam go jak kumpla. Jednak te uczucia wróciły do mnie, i zdałam sobie sprawę, że moje serce wciąż dla niego bije. Nie było innej rady jak do niego wrócić. Kochałam go, zmienił się dla mnie, nie dawał się wodzić za nos Marcie, był stanowczy, twardy i taki mi się podobał.

Oczywiście z Rafałem kłóciliśmy się od czasu do czasu, zazwyczaj o ślub. Chciał się ze mną ożenić, ale ja po jednym, nieudanym małżeństwie miałam traumę, uważałam, że nie jest mi to potrzebne, po ślubie wszystko się zmienia, a ja nie chciałam by coś popsuło się między nami. Jednak uznaliśmy, że znamy się na tyle, iż możemy pomyśleć o dziecku. I tak o to pojawił się nasz skarb-Artur.

Ciąża była ciężka, musiałam siedzieć dwa miesiące w domu i mało się ruszać, by nie urodzić za wcześnie. To była katorga, a i tak urodziłam niecałe dwa miesiące przed terminem.

18 styczeń 2014- to data urodzenia mojego synka, który był silny jak tur! To wspaniałe dziecko, kocham go i nie wiem, jak mogłam bez niego żyć.




Zastrzegam sobie prawo do tego bloga i nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć jak i treści. 

Powitanie

Witajcie, publikuje tu fragmenty mojej książki, ponieważ chciałam się przekonać, czy ktoś to będzie czytał, i liczę również na odzew ten dobry, jak również hejty :D

Mam takie małe marzenie, że być może komuś się spodoba i podeśle propozycje wydania? Żeby do tego doszło książka musi być super idealna, nie wiem sama czy taka jest, czy się komuś spodoba, jednak chciałam się przekonać :)

Zastrzegam sobie prawo do tego bloga i nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć jak i treści. 

Prolog

Jestem KamiKa, tak brzmi moja ksywka. Miałam trudną przeszłość, toksyczne związki, przez które popadłam w bagno, karierę z którą nie da...